All for Joomla All for Webmasters

5



Marrakesz, Ogrody Majorelle

 

Mamy z Jurkiem taką małą tradycję, że zawsze w styczniu staramy się pojechać w jakąś podróż. Wypada nam wtedy zarówno rocznica naszego związku, jak i rocznica zaręczyn, a jako że oboje kochamy podróże, jest to dla nas najlepsza opcja na celebrację tego dnia. I właśnie na ten dzień zostawiliśmy sobie najpiękniejszy ogród botaniczny w Marrakeszu, czyli Jardin Majorelle. Ogrody te należały niegdyś do słynnego projektanta mody Yves Saint Laurenta, któremu zawdzięczają imponującą liczbę 300 różnych gatunków roślin. W Maroko dominują mocne kolory, ale to co zobaczyłam tu, przeszło moje największe oczekiwania i zakochałam się w tym miejscu od razu. Szczególnie, że moim ulubionem kolorem we wnętrzach ostatnio jest niebieski.

Zwykle to ja stoję za aparatem, ale tym razem poprosiłam Jurka, żeby było trochę inaczej. Mam więc dla Was trochę moich analogów poprzeplatanych zdjęciami mojej osoby. Mam nadzieję, że taka tendencja tu już zostanie, bo ileż można sie chować za aparatem 🙂

 

 

5 komentarzy  

  • Reply
    Ewelina
    Marzec 13, 2018 at 11:10 pm

    Świetne zdjęcia i to miejsce idealne!

    • Reply
      Morazmora
      Marzec 13, 2018 at 11:22 pm

      Dziękuję pięknie 🙂

  • Reply
    Figabezmaku
    Kwiecień 15, 2018 at 7:44 pm

    Trafiłam do Ciebie przypadkiem z innego bloga w ramach akcji Share Week 2018 i wiesz co? Totalnie nie chcę stąd wychodzić.
    Nic tak nie przyciąga uwagi, jak niesamowite zdjęcia – te u Ciebie są zachwycające i nie mogę się napatrzeć.

    Będę zaglądała na pewno!

    • Reply
      Morazmora
      Kwiecień 15, 2018 at 8:38 pm

      Ależ mi miło, dziękuję <3 To pewnie się ucieszysz, bo teraz zdjęć i treści będzie więcej i więcej 🙂 Podasz mi proszę z jakiego to bloga? Niestety google analytics mi szwankuję i nie mogę zobaczyć.

      • Reply
        Figabezmaku
        Kwiecień 16, 2018 at 8:45 pm

        Kurczę, tu mnie masz! Przejrzałam wszystkie blogi, które odwiedzam regularnie i nie mogę trafić na ten wpis – a wiem, że nie znalazłam Cię przypadkiem. 🙂 Może to jednak nie był Share Week, a zwykłe linkparty. Jak tylko dorwę się do wpisu, dzięki któremu Cię odkryłam (albo coś sobie przypomnę w tym temacie), to na pewno dam znać!

    Napisz komentarz

    Top