All for Joomla All for Webmasters

1



Praga

Pod koniec października wybrałam się na długo oczekiwany przeze mnie wyjazd w odwiedziny do jednego z moich przyjaciół, Antka, który z Poznania przeprowadził się do Pragi, by tam żyć i studiować. Gdy byłam późną nastolatką, moim ulubionym pisarzem był Bohumil Hrabal i od tamtego czasu bardzo mi się marzyło pojechać do tego miasta i przemierzać ulicę Hrabalowym szklakiem.

W Czechach byłam raz, jako małe dziecko. Z rodzicami byliśmy w górach, przekroczyliśmy na pieszo granicę i pamiętam z tego jedynie tyle, że smażony ser był przepyszny, a pan ze straży granicznej kazał wyrzucić mojemu tacie butelkę absyntu, który ten usiłował przemycić. Nie miałam wtedy też paszportu, i jako niewinne dziecko nie znające jeszcze wtedy pojęcia kłamstwa „dla dobra sprawy”, na pytanie pana w mundurze gdzie on jest, zamiast powiedzieć tak jak rodzice, że zostawiliśmy go w domu, powiedziałam słodkim głosikiem „mama mi zrobi”. Jakaś „ciocia” wytargała mnie wtedy za rękę, żebym siedziała cicho. Anyway, to moje poprzednie jedyne wspomnienia z Czech, a Pragę chciałam odwiedzić od bardzo dawna, wszak każdy mówił, że jest ona przepiękna. I jakie było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że nawet nie wyobrażałam sobie jak bardzo.

W Pradze byłam tylko przez weekend, w dodatku bez Jurka, postanowiłam więc na ten jeden raz odpuścić swoje zapędy „fotografa ulicy” i przemienić się choć trochę w typową turystkę. Choć i tak nie do końca. Raz mogę 😉

Dziękuję Ci przyjacielu za ten wyjazd.

Czesi już na dzień dobry urzekli mnie luźnym podejściem do swojej historii i kultury, tak różnym od tego, jakie mamy w Polsce. Tu rzeźba czeskiego artysty Davida Černego przedstawiająca świętego Wacława, który w oryginale jako pomnik stanowi symbol czeskiej państwowowści. Tu siedzi on na martwym koniu, do tego zawieszonym do góry nogami, a wszystko to ma miejsce w centrum, bardzo blisko pierwowzoru. Mój wysoki poziom nonkonformizmu i tego typu upodobań mówi na to – tak.

Mieliśmy niesamowite szczęście, że akurat w ten weekend pogoda była perfekcyjna. Przepiękna złota jesień. Mogłam więc oglądać Pragę rozświetloną jesiennym słońcem, gdy kolorowe liście były jeszcze na drzewach i cieszyć się temperaturą, której nie powstydziłoby się późne lato.

Zdjęcie trochę się rozmazało, ale takie uroki analogów, że nie pstryka się stu zdjęć jednej chwili – kolejną rzeczą, która mnie urzekła, to wyświetlane psychodeliczne iluminacje świetlne na kościele w centrum miasta, w asyście równie psychodelicznej muzyki. Było to fenomenalne i nie mogłam się nadziwić temu, co widzę – również nie wydaje mi się, żeby coś takiego przeszło tak łatwo w Polsce.

Najdłuższa knajpa w Czechach, efekt na żywo niesamowity, bo jest dłuższa chyba ze dwa razy niż na zdjęciu!

Most Karola za dnia to najbardziej zatłoczone turystycznie miejsce, jakie widziałam. Jest okropne. Tłumy nigdy się nie kończą, ciągle dochodzą nawet nie nowi ludzie, tylko całe wycieczki. W nocy za to jest pusto i  fenomenalnie, bo most jest naprawdę piękny.

Jako fotograf mam swoje ulubione rodzaje zdjęć, które robię i takie to jedne z nich. Śmieszą mnie troszkę takie sytuacje i robię sobie z nich małe podśmiechujki – ale zawsze podchodzę do fotografowanego obiektu z szacunkiem. Na pewno zobaczycie u mnie na blogu ich jeszcze sporo. Może kiedyś zrobię z tego osobny cykl?

Zjedliśmy tu z Antkiem cudowne niedzielne śniadanie, siedząc na murku nogami w stronę wody i pijąc białe wino o 12 w pełnym słońcu. Pamiętam, że chodziłam w spódniczce bez rajstop, było tak ciepło. Cudowne wspomnienie. Moje buty z drewnianym obcasem stukały cały czas przy każdym kroku o bruk.

Praga i jej piękne secesyjne kamienice. Przypominała mi swoim wyglądem Barcelonę i trochę Poznań.

Cudny, ach cudny był ten wyjazd. Praga jest piękna, jedzenie smaczne (i dziwne! Czesi jedzą mięso z bitą śmietaną!) i piwo tanie. Niesamowite, że tak piękne miejsce jest zaledwie 5 godzin jazdy samochodem od Krakowa. Na pewno będę tu jeszcze przyjeżdżać. I na pewno będę Cię jeszcze odwiedzać, mój przyjacielu.

Na zakończenie jeszcze kilka zdjęć jesiennego Krakowa po powrocie i mała wystawka, którą ktoś stworzył przy sklepie. Znajduję w niej coś urokliwego 😉

Podobne wpisy

1 KOMENTARZ  

  • Reply
    Joanna
    Luty 5, 2018 at 9:03 am

    i mnie urzekla tej jesieni po raz pierwszy, mam nadzieje,ze nie ostatni…

  • Napisz komentarz

    Top